Mariusz Surosz
Brno
Pt 15.7. v 19:00
Košice
So 16.7. v 20:30
Ostrava
N 17.7. v 19:00
Wroclaw
Pn 18.7. v 19:00
Mariusz Surosz: Piwo, knedliki, Rumcajs, Pepiki?
Dziennikarz, eseista i historyk. Urodził się w 1963 roku w Świnoujściu, od ponad dwudziestu lat jest związany z Krakowem. Absolwent historii i filozofii, czechofil. Imał się różnych zajęć: pracował w kilku wydawnictwach, był rzecznikiem prasowym MKS Cracovia. Dziennikarski wolny strzelec, publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej“, „Polityce“, „Newsweeku“. Swój debiut książkowy Pepiki (2010), siedemnaście esejów, poświęconych południowym sąsiadom, Surosz opatrzył podtytułem „Dramatyczne stulecie Czechów“.
Czytając „Pepików” nie sposób uniknąć skojarzeń z „Gottlandem” Mariusza Szczygła. Pokazując Czechów niezwykłych, a także dramatyczną historię Czech i Słowacji w ostatnim stuleciu Mariusz Surosz wyraźnie przeciwstawia się tytułowemu „pepikowi”. Przekonuje nas skutecznie, że „pepik” to nieistniejący twór, specyficzna mieszanką knedlików, piwa, Rumcajsa i Szwejka. Innymi słowy – nasze płytkie i krzywdzące spojrzenie na naród, z którym historia nie obeszła się wiele łagodniej niż z nami. Warto to dostrzec i wyleczyć się z martyrologicznego poczucia historycznej wyższości.(Dariusz Materek)
Quo vadis według Mariusza Surosza
Quo vadis? Mam nadzieję, że przez Czechy dojdę na Słowację. Że przez Pragę, gdzie mam nadzieję zacząć kolejną książkę dotrę do Bratysławy.
Czesi mają dziś bardzo dobry czas w Polsce, dużo się o nich mówi i pisze. Nasi pobratymcy Słowacy są gdzieś na uboczu. Nie pamiętamy o nich na co dzień. A niesłusznie, ich historia, kultura, narodowe wybory warte poznania, warte są opisania.
Polaczek (Pšonek), Pepik, Čobol? Po ponad tysiącu lat sąsiedztwa te słowa winny być zbiorowym wyrzutem sumienia, że tak mało o sobie wiemy, że tak łatwo podlegamy stereotypom, że bardziej interesujące są narody żyjące gdzieś dalej. A my Polacy, Czesi, Słowacy nie dostrzegamy jak bardzo interesujący jest nasz sąsiad, jaka kultura za nim stoi i jak jesteśmy do siebie podobni.
Kiedyś w latach 90. wracałem po kilku tygodniach pobytu z Niemiec, kiedy przekroczyłem granicę w Železné Rudě wiedziałem, że jestem u siebie.
Kiedy kilka lat później wracałem z Grecji i znalazłem się na Słowacji też poczułem się wreszcie jak w domu.
Środek Europy, moi sąsiedzi, mój dom.