Bohdan Zadura
Brno
N 24.7. v 19:00
Košice
Pn 25.7. v 20:30
Ostrava
Wt 26.7. v 19:00
Wroclaw
Śr 27.7. v 19:00
Wszystko – Bohdan Zadura
Poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki. Urodził się w 1945 roku w Puławach, w 1969 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1979 roku członek redakcji kwartalnika „Akcent”, od 2004 roku redaktor naczelny „Twórczości”, od lat 70. stały współpracownik „Literatury na Świecie”. Uprawia prozę i krytykę literacką, zajmuje się też przekładami z języka angielskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i węgierskiego. Jako poeta debiutował w 1962 roku na łamach dwutygodnika „Kamena, ale o dzisiejszej pozycji Zadury – nauczyciela i mistrza wielu młodszych poetów – przesądził tom Cisza (1994). Laureat nagród literackich im. Stanisława Piętaka (1994), im. Józefa Czechowicza (2010), nominowany do Paszportu Polityki za tom Ptasia grypa (2002). Uhonorowany Wrocławską Nagrodą Poetycką Silesius 2011 za tom Nocne życie w kategorii książka roku.
O jego zbiorze Wszystko (2008), nominowanym do Nagrody Silesius, Maciej Robert napisał:
Po lekturze okazuje się, że – zgodnie z tytułem – jest tutaj wszystko to, co w poezji Zadury najlepsze. To takie „greatest hits” złożone z premierowych utworów. Oto poeta, który na tle wciąż zwiększających się szeregów autorów poezji niezrozumiałej wydaje się uroczo staroświecki. A jednocześnie na wskroś współczesny. Mistrzostwo Polski!
Quo vadis według Bohdana Zadury
Do przedszkola. Do przytułku. Do szkoły. Na uniwersytet. Do sklepu. Na stadion. Do kościoła. Do szpitala. Do domu. Do lasu. Do prokuratury. Do prefektury. Do szewca. Do krawca. Do miasta. Na wieś. Do diabła. Do hospicjum. Do lombardu. Do prosektorium. Do lupanaru. Do Watykanu. Do teatru. Do księgarni. Do Sztokholmu. Do więzienia. Do fryzjera. Do parku. Do łóżka. Do toalety. Do kina. Do wojska. Do przechowalni. Do biblioteki. Do ogrodu. Do filharmonii. Do pubu. Do Brukseli. Do portu. Do końca. Do źródła. Do studni. Do i tak dalej. Do wniosku, że to niewiele mówi i dobrze, że nikt cię nie pyta: Quorsum vadis.